W Simele nie doszło do incydentu przypadkowego ani do „błędu w ocenie wojskowej”, lecz do w pełni ukształtowanej zbrodni państwowej: zbrodni zaplanowanej politycznie, wykonanej militarnie, osłoniętej międzynarodowym brakiem reakcji i następnie pogrzebanej w dołach celowej niepamięci. Siódmy sierpnia ze swoją symboliką pozostaje świadkiem chwili, w której umarła sprawiedliwość, a historia została zmuszona do snu.
Państwo budowane na wykluczeniu mniejszości
Po utworzeniu państwa irackiego pod brytyjskim mandatem Asyryjczycy znaleźli się bez realnych gwarancji bezpieczeństwa, mimo że podczas I wojny światowej byli sojusznikami Brytyjczyków i ponieśli znaczne ofiary. Domagali się jedynie tego, co miało zapewnić im przetrwanie: bezpieczeństwa, uznania i ochrony prawnej. Ich patriarcha, Mar Szymun XXIII, przedstawił jasne postulaty dotyczące autonomii lub międzynarodowej ochrony. Nie były to żądania separatystyczne, lecz obrona egzystencji w państwie, które kształtowało się bez ich udziału. Powstające państwo postrzegało jednak Asyryjczyków nie jako integralny składnik społeczeństwa, lecz – poprzez ich odmienność religijną i narodową – jako zagrożenie dla projektu „jednego narodu”, opartego na wykluczeniu, a nie na partnerstwie, na „konstruowaniu wroga”.
Latem 1933 r. niewielka grupa uzbrojonych Asyryjczyków przekroczyła granicę z Syrią, znajdującą się wówczas pod francuskim mandatem, w poszukiwaniu schronienia. Zostali oni przymusowo odesłani do Iraku, gdzie doszło do ograniczonych starć z armią iracką. Starcia te zakończyły się militarnie, jednak państwo na tym nie poprzestało. Wykorzystało incydent jako pretekst do rozpoczęcia kampanii zbiorowej zemsty wobec pokojowych wiosek asyryjskich, niepowiązanych z bronią ani walkami. W tym momencie rozpoczął się krwawy rozdział. Armia została przekształcona w narzędzie zabijania. Operacją wojskową dowodził Bakr Sidqi, kurdyjski dowódca irackiej dywizji w regionie, przy bezpośrednim wsparciu władz wojskowych i administracyjnych w Mosulu oraz za wiedzą rządu centralnego.
To, co się wydarzyło, nie było „indywidualnymi nadużyciami”, lecz zorganizowanym wtargnięciem do asyryjskich wiosek w Simele i okolicach. Ludność była gromadzona, mężczyzn zabijano na miejscu, kobiety i dzieci mordowano, domy palono, kościoły profanowano, a mienie grabiono. Była to operacja czystki etnicznej o jednoznacznym charakterze.
Szacunki dotyczące liczby ofiar różnią się, jednak poważne źródła są zgodne co do skali zbrodni: liczba zabitych Asyryjczyków waha się od 600 do ponad 3000, dziesiątki wiosek zostały dotknięte przemocą, a dziesiątki tysięcy ludzi zmuszono do ucieczki z własnych domów. Rozbieżności w danych liczbowych nie podważają faktu zbrodni, lecz ujawniają skalę towarzyszącego jej zatuszowania.
Wielka Brytania, jako mocarstwo mandatowe, była świadoma wydarzeń. Nie interweniowała, nie zapewniła ochrony, nie pociągnęła sprawców do odpowiedzialności. Ograniczyła się do obserwacji, a następnie do pośredniego usprawiedliwiania. Stabilizacja państwa irackiego – za wszelką cenę – była dla niej interesem strategicznym, nawet jeśli ceną była krew całego narodu.
Po masakrze sprawcy zostali faktycznie nagrodzeni: Bakr Sidqi awansował i został włączony do oficjalnego dyskursu jako ‘bohater narodowy’, natomiast samą masakrę przedstawiano jako ‘zwycięstwo państwa’. Żołnierze powracający w zwartym szyku wojskowym do Mosulu nieśli na bagnetach i kindżałach strzelb małe dynie, mające symbolizować ludzkie głowy. Główna ulica, którą maszerowali, została udekorowana kwiatowymi łukami triumfalnymi, a wśród witającego ich tłumu znajdowali się najwyżsi urzędnicy państwowi. Ofiary natomiast nie zostały oficjalnie uznane: ich rodzinom nie przyznano odszkodowań, ich nazwisk nie upamiętniono, a miejsc pochówku nie objęto żadną formą ekshumacji ani dokumentacji. W ten sposób prawda została zabita dwukrotnie — najpierw kulami, a następnie milczeniem.
Masakra w Simele była pierwszym szeroko zakrojonym użyciem przemocy przez państwo irackie i niosła pierwsze wyraźne przesłanie skierowane do chrześcijan: nie macie ochrony. Stała się początkiem masowej emigracji Asyryjczyków oraz centralną raną w asyryjskiej pamięci narodowej; po niej nastąpiły kolejne fale prześladowań, wysiedleni i czystek.
Przywołujemy dziś Simele, ponieważ zbrodnia nie została uznana, historia została zapisana w sposób niepełny, sprawcy nie zostali potępieni, a ofiary wciąż pozostają bez sprawiedliwości. Simele nie jest przeszłością, lecz otwartym pytaniem: jak można ufać państwu, które nie uznało pierwszej zbrodni, jakiej się dopuściło?
Simele nie zostanie pogrzebane. Jest sumieniem – przelaną krwią niewinnych, zamordowanych wyłącznie dlatego, że byli asyryjskimi chrześcijanami, rdzennymi mieszkańcami tamtej ziemi, nosicielami tożsamości i historii.


