Pamięci męczenników narodu Asyryjczyków (cz. 4: I wojna światowa)

Część okrucieństw nakierowanych na całkowitą eksterminację chrześcijańskiej ludności Asyryjczyków w Turcji po ogłoszeniu dżihadu przez sułtana pełniącego funkcje przywódcy muzułmanów, opisaliśmy w artykule Komisja Europejska uwierzyła Turcji, że masakr Ormian nie było. Polecamy też obszerną publikację szczegółowo opisującą masakry dokonane na Asyryjczykach przez Turków i Kurdów w latach I wojny światowej w języku polskim: Seyfo, ludobójstwo, o którym nie wolno mówić. Zważając jednak na reakcję Turcji na uznanie masakr ludności chrześcijańskiej za ludobójstwo, chcemy umieścić tutaj kilka informacji o wydarzeniach z roku 1918.

3 marca 1918 r. – zamordowanie patriarchy Mar Szymuna Beniamina

Patriarcha Asyryjskiego Kościoła Wschodu Mar Szymun miał siedzibę w regionie Hakkari leżącym przy granicy z Persją w dzisiejszej Turcji. W tym dniu Patriarcha wyruszył z wizytą do przywódcy kurdyjskiego Simku w towarzystwie 150 kawalerzystów. Miał zamiar zapewnić Kurdów o absolutnie pokojowym nastawieniu Asyryjczyków, jeśli tylko zerwą oni z przemocą i bezprawiem. Kurdowie bowiem regularnie rabowali wioski asyryjskie. Jednak Kurdowie przygotowali zasadzkę, ukrywając 700 żołnierzy z rozkazem strzelania do patriarchy, jak tylko wyjdzie z domu Simku.

Mar Szymun Beniamin został przywitany z honorem, i w towarzystwie dwóch żołnierzy wprowadzony do domu Simku, a czujność Asyryjczyków na zewnątrz została uśpiona przez przyjazne usposobienie Kurdów.

W czasie przyjacielskiej rozmowy patriarchy z przywódcą Kurdów jeden z żołnierzy, który pozostawał przy Mar Szymunie, zauważył patrząc przez okno, że na dachu sąsiedniego domu ukryci są strzelcy. Widząc powagę sytuacji, zwrócił się do patriarchy w języku syriackim: „Panie, nasz koniec jest pewny, pozwól mi zabić tego psa (Simko) z zemsty za naszą krew, która na pewno zostanie przelana”. Mar Szymun jednak z uśmiechem poprosił go o zachowanie spokoju.

Kiedy wychodzili z domu Simku, na rozkaz kurdyjscy strzelcy jednocześnie oddali strzał. Tylko sześciu asyryjskich żołnierzy uszło z życiem, by opowiedzieć innym o tragedii.

(The Flickering Light of Asia, s. 123-125)

 

1918, masakra Asyryjczyków w Choj (Persja)

W celu ratowania uchodźców asyryjskich z terenów górskich tureckiego sandżaku Hakkari, krótko przed śmiercią patriarcha Mar Szymun zdążył zorganizować schronienie dla 3,5 tys. osób w perskim regionie Choj tuż za granicą turecką. Jednak miejscowi Kurdowie dokonali straszliwych masakr, opisanych później przez ks. Jana Iszo, który cudem ocalał. Opowiadał on o zgromadzonych w jednym karawan-seraju kilkuset Asyryjczykach, rozstrzelanych na dziedzińcu.

W mieście Choj spędzono Asyryjczyków do jednego miejsca i przetrzymywano przez 8 dni podając każdemu do jedzenia jedynie garść prażonego ziarna dziennie. Chodziło o to, by utrzymać ich przy życiu i poddać straszliwym torturom. Pędzeni na miejsce kaźni nie mówili nic, oprócz słów: „Panie, w Twe ręce oddajemy naszego ducha”. Prowadzono ich na śmierć pod przywództwem dwóch sejidów w zielonych turbanach, reprezentujących najwyższe władze religijne islamu. W jednej ręce każdy z nich trzymał Koran, z którego recytował wersety o zabijaniu niewiernych, a w drugiej miecz. Na miejscu ofiarom zaczęto obcinać palce zgodnie z nakazem Koranu, kawałek po kawałku, aż ucięto ludziom całe ręce. Następnie rzucono ich twarzą na ziemię, jak zwierzęta składane na ofiarę, i unosząc im głowę podrzynano gardła do połowy, by przedłużyć męki. Umierających kopano ciężkimi butami, a potem wrzucano do mogił i zakopywano żywcem.

Silniejszych mężczyzn wyodrębniono z całej grupy i zabrano na poligon, gdzie na nich ćwiczono strzelanie. Kiedy wszyscy padli, wśród nich byli jeszcze ranni, którzy mogli przeżyć. Dowódca muzułmański głośno przysięgał na wszystkie świętości islamskie, że ranni mogą odejść, nie będą już więcej prześladowani. Kilka osób dało się oszukać i się podniosło – natychmiast zostali rozstrzelani.

Młode dziewczęta i atrakcyjniejsze kobiety zostały zmuszone do pójścia do haremu, mimo że błagały o śmierć. Inne poddano takim poniżeniom, że nie da się opisać. Śmierć była dla nich ratunkiem i kończyła straszne cierpienia.

(The Flickering Light of Asia, s. 156-158)

 

Walki w Urmii w 1918 r.

Przez 6 tygodni Asyryjczycy walczyli z Turkami, zwyciężając w 14 bitwach. Liczba ofiar jest nieznana. W końcu byli zmuszeni do ucieczki, wielu z nich znalazło schronienie w Rosji.

 

1918 – rzeź żołnierzy asyryjskich w Szarabchanie

160 Asyryjczyków zdradzonych przez rosyjskiego kapitana statku (bolszewika) zostało zmasakrowanych w porcie przez Turków. Ich ciała dosłownie posiekano na kawałki.

 

Ucieczka z Urmii do Hamadanu

Masowa ucieczka Asyryjczyków zamieniła się w prawdziwy marsz śmierci. Nie zabrano ze sobą prowiantu więcej niż na kilka dni, więc kiedy prześladowani przez wojsko byli zmuszeni do szybkiego marszu, wycieńczenie i choroby spowodowały śmierć ok. 15 tys. osób. Uchodźcy nie mieli czasu na pogrzebanie zmarłych ani sił na zabranie ze sobą umierających – których cierpienia skracał miecz depczących Asyryjczykom po piętach wojsk muzułmańskich.

Wojsko perskie z generałem o imieniu Madżidel-Saftana na czele dopadło uciekinierów w dolinie niedaleko miejscowości Sajen Kala. Wczesnym rankiem żołnierze otworzyli ogień strzelając do tłumu, w którym było wiele kobiet i dzieci. Zginęło ok. 5 tysięcy osób. Generał Madżidel-Saftana wysłał do dowództwa w Tebrizie telegram z doniesieniem: „Wysłałem do piekła kilka tysięcy niewiernych psów”.

(The Flickering Light of Asia, s. 176-177)

 

Masakra Asyryjczyków w misji francuskiej

W budynkach misji francuskiej znalazło schronienie ponad 6 tysięcy Asyryjczyków. Mordercy pod przywództwem Arszada el-Hemajona wdarli się na teren misji mordując wszystkich. Niemowlęta chwytano za nóżki i rozbijano im główki uderzając o ściany czy betonową posadzkę. Starsze dzieci chwytano za włosy i unosząc nad ziemią odcinano głowę tak, że ciało spadało w dół, a głowa zostawała w rękach morderców. Małe dziewczynki były gwałcone na oczach wszystkich, po czym rozcinane na pół. Kobietom obcinano piersi, a potem sztyletowano. Inne wciągano na dach, by stamtąd zrzucić na chodnik. Innym obcinano kończyny i rozbijano głowy drewnianymi kijami. Obszerne podwórze zostało zapełnione okaleczonymi ciałami i kawałkami ciał, a krew strumykiem spływała z górnych pięter na dolne. Krwawa orgia trwała ok. 48 godzin (czas oficjalnie wyznaczony na dżihad), a z ponad sześciu tysięcy osób cudem ocalało około 60.

(The Flickering Light of Asia, s. 184)

 

Ucieczka Asyryjczyków z Persji do Bakuby

W desperackiej próbie ratowania życia na drodze uchodźstwa zginęło wiele tysięcy osób – z głodu, chorób lub z rąk oprawców. Wiele zostało uprowadzonych jako niewolników. Po okropnym marszu śmierci trwającym 25 dni Asyryjczycy przybyli do brytyjskiego obozu w Bakubie, ale tam również czekała ich śmierć: już na miejscu zmarło ok. 7000 ludzi.

Zachęcamy do zapoznania się z materiałem dotyczącym czasów poprzedzających I wojnę światową:

Pamięci męczenników narodu Asyryjczyków (cz. 1: od powstania islamu do najazdu Kurdów)

Pamięci męczenników narodu Asyryjczyków (cz. 2: od najazdu Kurdów do Tamerlana)

Pamięci męczenników narodu Asyryjczyków (cz. 3: od Tamerlana do I wojny światowej)

źródło: Genocides Against the Assyrian Nation